Zatroszczmy się o zęby

Jolanta Jarka- lekarka dentysta, specjalista II stopnia ortodoncji

 

Zatroszczmy się o zęby – zarówno mleczne, jak i stałe – i to od chwili, kiedy pojawią się w jamie ustnej. Pełnią one bowiem wiele funkcji w życiu. Do najważniejszych z nich należą odgryzanie i żucie pokarmów oraz artykułowanie dźwięków. Zęby wpływają też na nasz wygląd. Gdyby miały inny kształt i ustawienie, bylibyśmy podobni do gadów, które starają się zjeść swój obiad w całości. Nasz układ pokarmowy został tak zbudowany, że połknięcie większej tabletki może stanowić nie lada wyzwanie. A co dopiero mówić o całym schabowym! Do odgryzania służą siekacze i kły, zaś dla dokładnego rozdrobnienia, a właściwie przeżuwania, mamy trzonowce (w uzębieniu mlecznym) oraz przedtrzonowce i trzonowce (w uzębieniu stałym). Kiedy zębów brakuje lub kiedy są źle ustawione, nie będą prawidłowo funkcjonować. Zadbajmy więc o nie, postarajmy się, aby miały mocną strukturę i aby się nie psuły. Pełnowartościowe, różnorodne pożywienie będzie dla nich odpowiednim budulcem. Natomiast zabiegi higieniczne dodatkowo zabezpieczą zęby przed szkodliwymi czynnikami.

 

Już od momentu wyrżnięcia się pierwszych mlecznych zębów – szczotkujmy je. Oczywiście w formie zabawy, odpowiednio dobraną miękką szczoteczką i pastą przeznaczoną dla niemowląt. Z czasem szczotkowanie zębów stanie się codziennym nawykiem, podobnie jak mycie rąk czy całego ciała. Należy pamiętać, że dokarmianie butelką sprzyja powstawaniu ubytków próchnicowych. Szczególnie szkodliwe są słodkie kaszki i herbaty, a także soki owocowe podawane bezpośrednio przed snem albo w nocy. Głównym powodem rozwijania się próchnicy jest cukier zawarty w pokarmach (rozkładany potem do kwasów). Tak zwana próchnica butelkowa może być przyczyną bardzo wczesnej utraty wielu zębów mlecznych oraz cierpienia malców z powodu powikłań próchnicy.

 

Zniszczone zęby mleczne mają bezpośredni wpływ na pojawienie się wad zgryzu. Po pierwsze, dziecko, które ma ubytki w zębach, unika gryzienia i żucia twardych pokarmów, a przecież właściwe obciążenie narządu żucia jest niezbędne dla jego prawidłowego rozwoju. Po drugie – wcześniejsza niż fizjologiczna utrata zęba mlecznego powoduje przemieszczenia zębów sąsiednich, zaburza czas i miejsce wyrzynania zębów stałych. Brak siekaczy w przednim odcinku szczęki utrudnia także wymowę, jest ponadto nieestetyczne.

 

Przyjrzyjmy się więc naszemu dziecku. Kiedy ma trzy lata, nie powinno już używać butelki ani smoczka. Coraz lepiej radzi sobie ze sztućcami, pije z kubka. Zjada chleb ze skórką, jego dieta jest urozmaicona. Zawiera nabiał, mięso, a także kasze, pełnoziarniste pieczywo i makarony oraz oczywiście sezonowe warzywa i owoce. A co ze słodyczami? Kochający dziadkowie nigdy nie przychodzą z pustymi rękami. Zawsze mają dla wnuków jakiś smakołyk: czekoladę, lizaka, żelki. Dzieci bardzo je lubią. Już tak wiele napisano o cukrze, że nie ma potrzeby tego powtarzać. Każdy z nas wie, że to „biała śmierć”, uzależnienie porównywane do narkotykowego. Jedno jest pewne: im później dziecko pozna przyjemność objadania się słodyczami i im mniej ich będzie, tym lepiej. Dziadkom i przyjaciołom warto podpowiedzieć, aby przynieśli kolorowankę czy grę. A dziecku, jeśli mamy czas, przygotujmy na deser kisiel na soku z owocami lub jogurt z miodem i orzechami. Bardzo zdrowe i smaczne są owoce suszone: morele, żurawina czy daktyle. I oczywiście nasz trzylatek musi szczotkować zęby po posiłkach. Zakładamy, że dieta pełnowartościowa, bogata we wszystkie ważne składniki odżywcze, jest najlepszym budulcem zębów malucha i nie ma on ubytków próchnicowych. Jeśli jednak nie udało nam się ich uniknąć i pojawi się mała dziurka, należy pójść do dentysty, który założy kolorowe wypełnienie.

 

 

Otwarte usta a ryzyko powstania wad zgryzu

Możemy odetchnąć. Wydaje się, że wszystko idzie jak najlepiej i nie ma się czym martwić. Ale czy na pewno? Przyjrzyjmy się naszemu dziecku. Czy ma zamknięte usta, czy wargi stykają się swobodnie, bez napięcia? Jeśli zauważymy, że usta pozostają niedomknięte albo są wręcz otwarte, z widocznymi zębami albo zębami i językiem, powinniśmy się zaniepokoić. Może to mieć miejsce podczas przeziębienia i po wyzdrowieniu wszystko wraca do normy. Niekiedy dziecko otwiera usta w czasie rysowania albo pisania, wówczas też nie musimy się martwić. Jednak jeśli taki widok staje się codziennością, należy zwrócić się do pediatry lub do ortodonty. Stale otwarte usta to pewna droga do powstania wady zgryzu! Wielu rodziców tej anomalii u swoich dzieci nie zauważa, nawet wtedy, gdy jest ona bardzo nasilona. Świadczyć to może o nieco bezkrytycznym stosunku do dziecka – takie jest i takie kochamy – albo też o tym, że przenosimy do naszego życia nie najlepsze wzorce z kultury masowej.

 

Otóż w jednej z broszur na temat profilaktyki wad zgryzu dla stomatologów pokazano, że prawie wszystkie lalki, którymi bawią się dziewczynki, mają usta z widocznymi górnymi zębami. W filmach pokazuje się aktorki ze zmysłowo uchylonymi ustami i widocznymi górnymi siekaczami. Można więc odnieść wrażenie, że taka jest norma. Nic bardziej mylnego. U dzieci, które mają stale otwarte usta, z pewnością powstanie wada zgryzu. Rozwinie się ona według jednego z dwóch różnych schematów, zależnie od tego, jaka jest dominująca przyczyna tego stanu rzeczy. Łatwiej nam będzie to zrozumieć, jeśli uruchomimy wyobraźnię i spróbujemy zajrzeć do wnętrza jamy ustnej.

 

Panuje tu temperatura ciała, czyli około 36,6 stopni Celsjusza. Zęby i wszystkie tkanki wewnątrz jamy ustnej znajdują się w środowisku wilgotnym, pokryte śliną o odpowiednim składzie chemicznym i kwasowości. Półkoliste łuki zębowe zajmują przestrzeń wyznaczoną od zewnątrz przez mięśnie policzków i warg, a od środka przez język. Przy zamkniętych wargach panuje tam pewne określone ciśnienie. Jak już wspominałam, natura zaplanowała wszystko w najdrobniejszych detalach. Co się więc stanie, gdy usta są otwarte?

 

Zęby, szczególnie górne siekacze oraz dziąsła znajdą się w suchym środowisku i wyraźnie niższej temperaturze. Trochę jak ryba wyjęta z wody. Może to prowadzić do uszkodzenia szkliwa i nieżytowego zapalenia błony śluzowej dziąseł. Język opadnie na dno jamy ustnej i przestanie modelować podniebienie oraz łuki zębowe, zaś nacisk mięśni policzków na zęby z boku spowoduje zwężenie górnego łuku zębowego. Siekacze górne wychylą się, a dolna warga cofnie i stłoczy  siekacze dolne. Cała żuchwa będzie nieco cofnięta. Taki widok w gabinecie ortodontycznym to codzienność.

 

Według innego modelu, występującego, gdy przyczyną otwartych ust jest przerost migdałka gardłowego, dziecko, chcąc udrożnić sobie drogi oddechowe, opuszcza język, układa go za dolnymi zębami i wysuwa żuchwę. To w jeszcze większym stopniu wpływa na niedorozwój podniebienia na szerokość, powstaje tzw. podniebienie gotyckie – wąskie i wysoko sklepione. Efekt jest taki, że w zbyt wąskim łuku zębowym szczęki nie zmieszczą się wszystkie zęby. Natomiast żuchwę rozbudowuje leżący w niej język. Możemy się teraz spodziewać odwrotnego nagryzu, tzw. wady doprzedniej. Co więcej, wzrost i rozwój żuchwy, będzie modelowany w taki sposób, że zacznie ona rosnąć do dołu, niejako oddalając się od szczeki. Może powstać nie tylko wada polegająca na nieprawidłowym ustawieniu zębów, ale także kości szczęk urosną nieprawidłowo. Taka dysharmonia nie podda się już leczeniu aparatami ortodontycznymi. Aby przywrócić twarzy prawidłowe proporcje, potrzebny będzie zabieg chirurgiczny. A tego przecież nikt z nas nie chce.

 

Dobrze by było, aby do naszej, społecznej świadomości przebiła się zawarta w powyższym wywodzie informacja, że mamy wpływ na kształt twarzy naszych pociech, na zdrowie i estetykę. Nie tylko zresztą dotyczy to dzieci. Również dorośli mogą w znaczącym stopniu, w bardzo prosty czasem sposób skorygować niekorzystne elementy swojej przecież wizytówki. I nie mam tu na myśli bynajmniej chirurgii plastycznej.

 

Zacznij leczenie już dziś